Rzeka coraz bardziej niebezpieczna

Tegoroczna mroźna zima przysparza sporo kłopotów, ale nie tylko z powodu zimna i śniegu. Problemy, które pojawiły się na początku lutego wywołała krótkotrwała odwilż, obfity deszcz i nadmiar wód opadowych. Zagórska Struga nie po raz pierwszy zagroziła sąsiednim terenom, wylewając się z koryta.

Powiało grozą. Zalane ogrody i podwórka, podmyte domy, park miejski niczym wielkie jezioro – wszystko to wystraszyło mieszkańców i właścicieli posesji w pobliżu rzeki. Strażacy i strażnicy miejscy, a także pracownicy urzędu mieli pełne ręce roboty.
Do podtopień doszło w sobotę 5 lutego, a już trzy dni później przyszła silna wichura. Tak jak wcześniej mieszkańcy zgłaszali do Straży Miejskiej i do Urzędu Miasta miejsca, gdzie w nadmiarze pojawiła się woda, tak teraz zawiadamiali o licznych uszkodzeniach.
Przewrócone reklamy i drzewa, zerwane przewody elektryczne i uszkodzone sygnalizatory uliczne – to tylko niektóre przykłady szkód, wyrządzonych przez wiatr.
Wracając do podtopień i wylania się rzeki z koryta, wielu mieszkańców zastanawiało się, dlaczego dochodzi do takich zjawisk, skoro Zagórska Struga była przez wiele lat spokojnym (choć wartkim) potokiem, nie powodującym zniszczeń ani zagrożeń.

Zagórska Struga w pobliżu Urzędu Miasta.

Zagórska Struga w pobliżu Urzędu Miasta.

Jedna z zalanych posesji przy ul. Lipowej.

Jedna z zalanych posesji przy ul. Lipowej.

Coraz częściej i głośniej mówi się o tym, że zalania spowodowane są zbyt wąskim korytem Zagórzanki, zwłaszcza w dolnym biegu, czyli na terenie Starej Rumi. Problemem są za małe przepusty na Zagórskiej Strudze poza Rumią, ale też na terenie miasta (m.in. przy kościele na Zagórzu, na ul. Młyńskiej, obok Straży Pożarnej). Zbyt duży jest zrzut wód opadowych wprost do rzeki, będący konsekwencją rozbudowy ulic i osiedli. Potrzebne są inwestycje i działania, takie jak pogłębianie i oczyszczanie rzeki oraz budowa kolektora kanalizacji burzowej w Starej Rumi, o co bez skutku zabiegali radni poprzedniej kadencji.
Ponieważ w drugiej połowie lutego zrobiło się bardzo mroźno, pojawił się zupełnie nowy problem. Przy starym jazie na Zagórzance zebrało się tak dużo lodu i śmieci, że woda piętrzyła się na wysokość ok. 80 cm. 25 lutego skierowano tam koparkę, która zlikwidowała zator. Tego samego dnia strażnicy miejscy bosakami rozbijali lód na całej długość rzeki. Na wysokości osiedla ks. Gierosa trzeba było wezwać na pomoc strażaków, gdyż gruba drewniana belka utworzyła groźny zator. Przeszkodę usunięto.
Baj.
Zdjęcia nadesłane przez Czytelników.