Pacta sunt servanda?  Nie tym razem  Pacta sunt servanda? Nie tym razem

Ostatnio byliśmy świadkami długo wyczekiwanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. OFE. Trybunał Konstytucyjny uznał reformę za zgodną z konstytucją, co wywołuje kontrowersje w tak ważnym i trudnym temacie.

Przypomnijmy, że w 1999 r. wprowadzono w ramach reformy systemu emerytalnego instytucje Otwartych Funduszy Emerytalnych (jako II filar zabezpieczenia emerytalnego, obok państwowego ZUS). Państwo zawarło z nami „umowę”: obywatele niech płacą zarówno składki na ZUS, jak i na OFE to będą mieli godną emeryturę pod palmami.

Umowa ta funkcjonowała do 2011 r. kiedy to decydenci polityczni w Polsce stwierdzili, że należy zmienić warunki paktu. Z umówionych wcześniej 7,3% składki do OFE zaczęło trafiać tylko 2,3%. Zdecydowanie zmniejszono wpływy do funduszy, co zaczęło rodzić wątpliwości. Wtedy pierwszy raz złamano zasadę o dotrzymywaniu umów.

Następnie umowę złamano w 2013 r. Były Prezydent RP B. Komorowski podpisał ustawę o zmianach w systemie emerytalnym, przewidującą przekazanie 51,5% jednostek rozrachunkowych (znajdujących się na rachunku każdego członka OFE) do ZUS. Bez pytania, bez konsultacji ze społeczeństwem podjęto decyzję, że ponad połowa pieniędzy każdego z nas, obywateli, zostanie przekazana na subkonta w ZUS.

Tych przekazanych środków już nie ma. Ani złotówki. W momencie kiedy występowały one na rachunkach funduszy można było domniemać, że te pieniądze faktycznie gdzieś są w sensie fizycznym. Fizycznie w tym sensie, iż te 51,5% przejęte przez ZUS to nie były akcje jakichś spółek itp. To były przede wszystkim obligacje skarbowe tzn. papier wartościowy, który potwierdzał, że Państwo zaciągnęło dług u właściciela takich obligacji i to właśnie Państwo gwarantuje wykupienie tego długu w określnym terminie, po określonej kwocie. 51,5% przejętych środków to nie była wartość ustalona przypadkiem, to była doskonale przemyślana decyzja decydentów politycznych. Obligacje te stanowiły duży procent długu publicznego, który po przejęciu przez ZUS został de facto umorzony.

Ot taki paradoks, prawda? Dłużnik sam przejmuje swój dług i go umarza. Wygodne prawda? W taki oto perfidny sposób złamano po raz drugi umowę między Państwem a obywatelem. Umowę, której przedmiotem jest nasza przyszłość tj. emerytura.
Trzecie złamanie warunków paktu nastąpiło bezpośrednio w związku z drugim przypadkiem. Po reformie z 2013 r. ustawowo nakazano nam, aby złożyć oświadczenie, w którym potwierdzamy Naszą wolę pozostania w OFE. Nic kontrowersyjnego? Otóż nie. Proszę spojrzeć na to w ten sposób. Nigdzie w prawie nie ma zapisu, który nakazywałby podmiotowi powtórne złożenie oświadczenia woli (czyli w tym konkretnym przypadku o pozostaniu w OFE), które potwierdzałoby wcześniejsze oświadczenie.

Nie można mieć złudzeń jaki był tego cel. Decydenci doskonale zdawali sobie sprawę z tego, iż część obywateli albo nie będzie świadoma tego wymogu albo po prostu nie będzie miała ochoty odwiedzać ZUS (bo to właśnie w placówkach ZUS lub listownie należało złożyć to powtórne oświadczenie) i przez to pozostała część środków również trafi do ZUS.

Powracając do wyroku Trybunału w sprawie m.in. przekazania tych 51,5% środków do ZUS. Zapewne wyrok, w którym uznanoby tę reformę za niekonstytucyjną spowodowałoby niechybny krach finansów publicznych. W obecnej sytuacji oddelegowanie blisko 150 mld zł. z budżetu z powrotem do funduszy oznaczałoby w praktyce bankructwo państwa. Jednakże to nie obywatele podjęli decyzję o pierwotnym transferze tych środków, którego oczywistym celem, było umorzenie długu, który sam rząd zaciągnął.

Długi należy spłacać – to zasada obowiązująca nas wszystkich (chociaż jak praktyka pokazuje, można pożyczać i nie spłacać pod warunkiem, że dłużnikiem jest władza). Były rząd zapomniał chyba, że każda decyzja rodzi konsekwencje. Na całe szczęście (dla byłego już rządu) Trybunał Konstytucyjny uznał reformę za zgodną z konstytucją. Wszystko wskazuje na to, że decyzja sędziów pokierowana była tylko i wyłącznie interesem państwa.

Niby w tym nie ma nic złego, że sędziowie martwią się o interes państwa, jednakże nie tego wymaga się od sędziów lecz przestrzegania oraz poszanowania prawa. Sędziowie orzekający w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej mają obowiązek stać na straży prawa, a nie interesów.

Pacta sunt servanda oznacza: umów należy dotrzymywać. Zasada ta wywodzi się z prawa rzymskiego, z którego to zaczerpnęliśmy wiele instytucji tworząc nasze własne polskie prawo.