Rumscy plastycy (8) - Andrzej Świderski  Rumscy plastycy (8) - Andrzej Świderski

Grafik, który pokochał kamień

W Rumi mieszka dopiero od roku, więc artystyczne dokonania Andrzeja Świderskiego są w naszym mieście nieznane, poza jednym. To on wykuł napisy i inne elementy na obelisku, poświęconym zmarłemu tragicznie Marszałkowi Maciejowi Płażyńskiemu.

Obelisk na rondzie im. M. Płażyńskiego to jedna z wielu prac autorstwa A. Świderskiego, które można spotkać w całej Polsce. Najwięcej w Warszawie, gdzie rzeźbiarz, malarz i grafik spędził większość życia. Mieszkał tam w dzieciństwie, a także całkiem niedawno, zanim przeniósł się do Rumi. Przeprowadzka była elementem ważnych życiowych zmian, związanych z miłością i małżeństwem.

Rumscy plastycy (8) - Andrzej Świderski
Andrzej Świderski w swojej pracowni w domu na rumskim Lotnisku.

 

Praca w kamieniu
- Na razie musiałem odłożyć na bok artystyczne ambicje – mówi Andrzej Świderski. – Od niedawna pracuję jako liternik w jednym z zakładów kamieniarskich, a w domu dla przyjemności maluję akwarele. Nie znaczy to, że nie lubię swojej pracy. Ja kocham kamień, a wykuwanie w nim liter czy portretów daje mi wiele satysfakcji. Wiele moich artystycznych zadań polegało właśnie na pracy w kamieniu. To moje hobby, które zamieniło się w zawód.
Z wykształcenia grafik i nauczyciel informatyki (studiował również architekturę), przez przypadek wiele lat temu trafił do pracy w firmie kamieniarskiej. Uczył się, próbował nowych rzeczy, zdobywał doświadczenie, rozwijał się. Coraz częściej otrzymywał zlecenia wykonania pamiątkowych tablic, umieszczanych na przykład na budynkach lub na pomnikach.
Tablica, na której litery wykuł pan Andrzej znajduje się w kaplicy w Belwederze, jeszcze inna na pomniku pomordowanych w czasach stalinowskich, stojącym koło kościoła św. Katarzyny na warszawskim Ursynowie. Siedem innych tablic z literami, wykutymi przez Andrzeja Świderskiego znajduje się w katedrze łomżyńskiej.

Litery z kolumny Trajana
- Jest ich mnóstwo, w różnych miejscach Warszawy i innych miast – mówi artysta. – Najwięcej satysfakcji i radości przyniosło mi chyba bardzo trudne, bo realizowane w krótkim czasie zadanie wykonania czternastu tablic Męki Pańskiej w kaplicy w Pałacu Prezydenckim, na początku lat dziewięćdziesiątych. To chyba jedyna droga krzyżowa w Polsce bez obrazów, składająca się tylko z napisów. Na marmurze, umieszczonym w ramach z czarnego afrykańskiego grafitu o nazwie Zimbabwe, wykuwałem litery, będące kopią liter rzymskich na kolumnie Trajana. Charakterystyczny dla nich jest brak linii prostych.
Wszystko odbywało się w pośpiechu, przez kilka dni spałem po dwie godziny, a kolejne wykute przeze mnie tablice od razu montowano na ścianach kaplicy – dodaje pan Andrzej. - Ostatnią zawieszono tam na dziesięć godzin przed uroczystym poświęceniem tego pomieszczenia, którego wcześniej w czasach PRL-u w Pałacu Prezydenckim po prostu nie było. Podczas pracy odwiedzał mnie kapelan ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy, ks. Cybula, z którym się zaprzyjaźniłem.

Rumscy plastycy (8) - Andrzej Świderski
Jeszcze na dzień przed uroczystym odsłonięciem obelisku na rondzie artysta poprawiał napisy.

Muzyka country i łyżwy
Plastyczny talent Andrzeja Świderskiego ujawnił się w czasach licealnych. W Liceum im. Żeromskiego, gdzie się uczył, z okazji rocznicy urodzin pisarza namalował jego wielki portret który w szkole wisi do dzisiaj. Dzisiaj najchętniej maluje akwarele, które stały się rzadką techniką. Na ścianach domu w Rumi, tego samego, w którym mieszkał zasłużony i znany ksiądz Marian Prusak (wujek żony pana Andrzeja) wisi sporo obrazów autorstwa nowego domownika. Uwagę zwracają m.in. urokliwe pejzaże Kazimierza Dolnego.
Andrzej Świderski ma też mnóstwo innych zainteresowań – przede wszystkim muzycznych. Jest miłośnikiem różnych gatunków, m.in. muzyki etnicznej, w tym irlandzkiej, ale najbardziej kocha country. Ma sporą kolekcję płyt amerykańskich zespołów i wokalistów, grających muzykę country.
Co ciekawe, pan Andrzej był też… łyżwiarzem. Jako młody chłopak przez kilkanaście lat uprawiał łyżwiarstwo figurowe, z powodzeniem startując w zawodach.
O człowieku o tak szerokich zainteresowaniach i zamiłowaniach (ostatnio z zapałem gra z żoną w scrabble) można by opowiadać długo. Dodajmy jednak tylko, że słuchając Andrzeja Świderskiego i oglądając jego prace można być pewnym, że to ambitny artysta, podejmujący coraz to nowe wyzwania. Rutyna mu chyba nie grozi.

Anna Kuczmarska