Rumscy plastycy (7) - Hubert Szymosz  Rumscy plastycy (7) - Hubert Szymosz

Natura zamknięta pod szkłem

Rumscy plastycy (7) - Hubert Szymosz
Hubert Szymosz z jednym z obrazów, jak widać pokaźnych rozmiarów. Poniżej dwie inne dioramy tego artysty.

Nietypową techniką tworzy swoje niezwykłe prace rumski artysta, Hubert Szymosz. Piękne bażanty, kuropatwy i inne ptaki na jego obrazach mają prawdziwe pióra i naturalne rozmiary. Stworzenie tego rodzaju prac wymaga precyzji i cierpliwości, umiejętności i talentu. Tego wszystkiego nie brakuje panu Hubertowi.

Dioramy, bo tak nazywają się obrazy, wykonywane przez rumianina, to obrazy pod szkłem, przedstawiające ptaki i zwierzęta na łonie przyrody, przy wykorzystaniu naturalnych materiałów.
- Tą techniką zajmował się mój ojciec, który jako syn kamerdynera wychowywał się w śląskich pałacach - opowiada Hubert Szymosz. - Sale i gabinety myśliwskie zdobiły m.in. dioramy. Ojciec zajął się działalnością artystyczną, ale nie mógł mnie nauczyć rzadkiej techniki, bo zmarł gdy miałem 10 lat. Ponieważ bardzo chciałem kontynuować jego pracę, sam zgłębiłem tajniki tej sztuki, która stała się moją pasją

Mniejsze i bez szkła
Mozolne wyklejanie ptaków z naturalnych piórek, zachowując przy tym proporcje i właściwe ubarwienie to trudne zadanie, wymagające nie tylko cierpliwości, ale również wiedzy. Trzeba wiedzieć jak są zbudowane i upierzone ptaki, żeby je pokazać na obrazach.
– Bardzo to lubię, podobnie jak malowanie obrazów, czym też się zajmuję – mówi pan Hubert. – Tak najchętniej odpoczywam po pracy w warsztacie samochodowym, który prowadzę od wielu lat. Zresztą zajmuje się nie tylko dioramami. Wykonuję także miniatury, przedstawiające ptaki o mniejszych rozmiarach. Takich obrazów nie przykrywam szkłem, dzięki czemu unikam psujących efekt refleksów. Korzystam z coraz lepszych materiałów, farb, klejów i tworzyw sztucznych, dzięki czemu moje prace są bardzo trwałe. Zajmuję się także kopiowaniem dawnych mistrzów holenderskich oraz ikon.

Rumscy plastycy (7) - Hubert Szymosz  Będzie galeria
Na tym jednak nie kończy się działalność artystyczna pana Huberta. Rumianin maluje też obrazy olejne, najchętniej scenki rodzajowe, myśliwskie, wiejskie. Większość z nich powstaje na dębowych wklęsłych owalach, co daje dodatkowy efekt. Owalne ramy robi sam.
Bardzo dużo prac można zobaczyć na ścianach mieszkania państwa Szymoszów, ale to tylko niewielka część dorobku. Większość prac zostało sprzedanych lub podarowanych.
Pan Hubert ma nadzieję, że będzie mógł w przyszłości eksponować swoje obrazy w galerii, którą zamierza otworzyć w centrum miasta, we własnym budynku.
Obiekt już stoi, ale trzeba jeszcze załatwić formalności i poczekać na decyzję władz miasta, dotyczącą zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Od tego zależy bowiem możliwość uruchomienia galerii.
- Wyeksponuję w niej również prace mojej nieżyjącej siostry, która pięknie malowała m.in. strusie jajka – dodaje H. Szymosz. – Zresztą tradycje artystyczne w mojej rodzinie sięgają 120 lat. Mam jeszcze obraz mojego ojca z 1912 roku.

Rumscy plastycy (7) - Hubert Szymosz  Nikt tak nie tworzy?
Część obrazów i dioram trafiło za granicę, głównie do Niemiec. Mimo, że dawniej takie dzieła zdobiły gabinety łowieckie, dzisiaj nie kupują ich myśliwi, tylko hobbyści, którzy lubią tę formę sztuki.
Mimo, że członkowie rodziny, m.in. syn i dwie córki pana Huberta chętnie malują obrazy, nikt nie zajmuje się techniką mieszaną, z wykorzystaniem naturalnych piór. Rumski artysta nie spotkał osobiście innego autora, wykonującego dioramy. W muzeach lub pałacach można jedynie zobaczyć tego typu prace, wykonane dawniej.
- W internecie znalazłem informacje o polskim twórcy o nazwisku Blaszke, który tworzył dioramy z ptakami, ale na początku XX wieku – mówi H. Szymosze. – W jednym z rumskich domów są dwa obrazy tego twórcy.
Mimo, że technika zatrzymywania natury pod szkłem jest trudną dziedziną sztuki, pan Hubert zapewnia, ze będzie się nią zajmował nawet, jeśli nikt nie zechce kupić jego prac. To po prostu pasja tego rumskiego artysty, który być może doczeka się wkrótce własnej galerii.

A. Kuczmarska