Cenzura reliktem przeszłości - czy aby na pewno?  Cenzura reliktem przeszłości - czy aby na pewno?

W marcu na zaproszenie Instytutu Ordo Iuris gościła w Polsce mecenas Rebecca Kiessling, znana amerykańska działaczka antyaborcyjna. Celem jej wizyty w naszym kraju miało być przeprowadzenie na kilku polskich uniwersytetach wykładów dotyczących konieczności ochrony życia poczętego. Swoje stanowisko i poglądy wspiera nie tylko argumentami natury naukowej, ale także świadectwem własnego życia.

Cenzura reliktem przeszłości - czy aby na pewno?  Rebecca Kiessling została bowiem poczęta w wyniku gwałtu, a jej matka nie dokonała aborcji ze względu na brak możliwości legalnego jej przeprowadzenia w tamtym czasie. To właśnie te osobiste doświadczenia pani mecenas stały się głównym orężem lewicowych środowisk w formułowaniu zarzutów o nienaukowości jej wystąpień i bojkotowaniu planowanych wykładów. Presja wywierana na władze uczelni przez te środowiska doprowadziła w końcu do odwołania bądź przynajmniej zmiany miejsca wystąpień pani Kiessling, co rodzi pytania o cenzurę na polskich uniwersytetach i budzi poważną obawę o swobodę akademickiej dyskusji w naszym kraju.

Słynna polska gościnność

Mecenas Kiessling jako znana prawnik i działacz antyaborcyjny uczestniczyła w licznych konferencjach i występowała na wielu renomowanych uniwersytetach na świecie, takich jak chociażby Stanford University czy Georgetown University. W Polsce miała wygłosić wykłady na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz Uniwersytecie Wrocławskim. Z zaplanowanych prelekcji odbyła się jednak tylko ta organizowana na KUL-u, natomiast spotkanie otwarte pierwotnie mające odbyć się na UJ zostało przeniesione do Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Z podobnymi problemami, z podobną niechęcią, wręcz nienawiścią, pani Kiessling nie spotkała się do tej pory jeszcze nigdzie. Nie ujmując niczego polskim uczelniom, trudno jednak nawet porównywać ich renomę czy też osiągnięcia naukowe z wymienionymi już wyżej amerykańskimi uniwersytetami, w kontekście czego zarzut o niedopuszczalności jej wystąpień w murach szkół wyższych, jako rzekomo nienaukowych, jest zupełnie bezzasadny. Gdyby jednak mimo tego zgodzić się z tymi oskarżeniami, to wciąż trudno uznać je za przyczynę usprawiedliwiającą odmawianie możliwości przeprowadzania tego typu wykładów na uczelni wyższej, zwłaszcza, że te same uniwersytety organizują przecież spotkania z kombatantami, reżyserami czy też nawet z tzw. coachami, których prelekcjom trudno przyznać walor naukowości, a często sprowadzają się one po prostu do dzielenia się osobistymi doświadczeniami.

Uczelnie przeciwko życiu poczętemu

W kontekście przedstawionych wyżej argumentów nie sposób nie odnieść wrażenia, że rzeczywistym powodem odwołania wykładów pani Kiessling był prezentowany przez nią światopogląd. Debata o ochronie życia poczętego w naszym kraju przybiera ostatnio na sile, aktywizując nie tylko jej zwolenników, ale także i zagorzałych przeciwników. Niestety działania tych drugich okazały się na tyle skuteczne, że skłoniły władze uczelni do zablokowania spotkań z panią Kiessling. Niezwykle smutny jest przy tym fakt, że w kilku przypadkach jako oficjalny powód odwołania wykładów podano niedopełnienie obowiązków formalnych przez organizatorów, co wydaje się niezbyt wiarygodnym wytłumaczeniem, skoro rzekome braki wychodzą na jaw tuż przed planowanymi spotkaniami w dziwnej wręcz koincydencji z histerią i protestami środowisk lewicowych. Warto ponadto zauważyć, że uczelnie nie wykazują się równie mocną determinacją w blokowaniu wystąpień chociażby przedstawicieli tzw. gender studies, które to mimo swej nazwy więcej wspólnego niż z nauką mają ze skrajnie liberalną ideologią. Tego typu postawy polskiego środowiska akademickiego niestety nie wróżą dobrze wolności słowa i swobodzie prowadzenia debaty naukowej.

Światełko w tunelu

Nie można jednak nie zauważyć pozytywnych aspektów burzy, która rozpętała się wokół przyjazdu mecenas Kiessling. Szum medialny, jaki jej towarzyszył, z pewnością przyczynił się do zwiększenia zainteresowania jej działalnością, a dwa wykłady, które udało się przeprowadzić, zgromadziły bardzo liczną publiczność składających się przede wszystkim z ludzi młodych. Warta odnotowania jest również wypowiedź ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, który wyraził obawę o swobodę wyrażania poglądów na polskich uniwersytetach, jednocześnie wskazując, że ograniczanie tej swobody nie dotyczy poglądów reprezentowanych przez drugą, liberalną stronę tej dyskusji. Takie stanowisko przedstawiciela rządu pozwala mieć nadzieję, że cenzura rodząca się na polskich uczelniach zostanie odpowiednio szybko powstrzymana.