25 lat minęło, czyli jubileusz Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Rumi  25 lat minęło, czyli jubileusz Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Rumi

Kiedy 25 lat temu z bijącym sercem przyszłam jako uczennica na ogłoszenie wyników do nowo powstałego liceum salezjańskiego, nie mogłam przypuszczać, że oto po ćwierćwieczu istnienia tej szkoły przeprowadzę wywiad z jej pierwszym, a po latach obecnym dyrektorem – ks. Stefanem Makurackim…

MK: Skąd wziął się pomysł na szkołę salezjańską w naszym mieście?
Ks. Dyr.: Po pierwszych wolnych wyborach w 1989 r. i zmianą sytuacji politycznej, zostały stworzone warunki do powstawania szkolnictwa niepublicznego. W tym momencie przed nami, salezjanami, otworzyła się możliwość powrotu do naszego charyzmatu. Biorąc pod uwagę potencjał naszej Inspektorii oraz bazę lokalową w Rumi, tj. dom katechetyczny przy kościele Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, przełożeni zdecydowali o utworzeniu w tym mieście liceum ogólnokształcącego.
Warto w tym miejscu nadmienić, że liceum w Rumi miało być jednym z dwóch pierwszych w naszej Inspektorii, które powstawały całkowicie od podstaw. Rok wcześniej odzyskaliśmy pieczę nad szkołą w Aleksandrowie Kujawskim, która w 1955 r. została nam odebrana przez ówczesną władzę.

MK: Jakie wyzwania niosło nowo powstające dzieło?
Ks. Dyr.: Przede wszystkim – wszystko było nowe! Otwierały się przed nami nowe perspektywy, wszystko trzeba było tworzyć od podstaw. Dla mnie był to pierwszy kontakt ze szkołą od strony zarządzania, do tej pory pracowałem w parafii i w oratorium, byłem też katechetą w liceum ogólnokształcącym.
Kiedy w marcu 1992 r. zostałem poinformowany przez Księdza Inspektora o powierzeniu mi misji utworzenia szkoły w Rumi, przystąpiłem do realizacji tego zadania z wielkim entuzjazmem i optymizmem. Zacząłem sobie wyobrażać, jaką szkołę można tu stworzyć, tym bardziej, że nauczanie i wychowywanie zawsze jakoś były moją pasją. Dzieliłem się swoimi przemyśleniami z innymi, czasem widać było w niektórych oczach powątpiewanie, czy takie dzieło w ogóle ma rację bytu. Życie pokazało, że to był dobry pomysł. Zainteresowanie szkołą było duże. W maju odbyły się pierwsze egzaminy wstępne do liceum. I tak, 1 września 1992 r. Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące zainaugurowało swoją działalność...

MK: Ilu uczniów w 1992 r. rozpoczęło pierwszy rok nauki w szkole?
Ks. Dyr.: Na początku to była bardzo mała szkoła. Naukę rozpoczęło 34 uczniów w dwóch klasach pierwszych o profilu ogólnym i matematyczno-fizycznym. Po roku doszły kolejne dwie klasy pierwsze, potem kolejne i wreszcie we wrześniu 1995 r. mieliśmy już pełną obsadę, tzn. zarówno klasy pierwsze jak i maturalne. I tak było przez kilka lat - funkcjonowaliśmy jako nieduża, ośmiooddziałowa szkoła (cztery klasy po dwa oddziały na każdym poziomie). Warto w tym miejscu dodać, że w tamtym czasie zainteresowanie nauką w liceum było duże, często na jedno miejsce zgłaszały się 2, a czasami nawet 3 osoby. Jednakże warunki lokalowe nie pozwalały na przyjęcie wszystkich.
W 1999 r. po reformie edukacji powstały gimnazja, a my stanęliśmy przed kolejnymi wyzwaniami. Zapadła decyzja o wybudowaniu obiektu szkolnego z prawdziwego zdarzenia. Plany były ambitne – zaprojektowano obiekt szkolny z salami dydaktycznymi, salą gimnastyczną, częścią administracyjną oraz aulą. W 2001 r. rozpoczęła się budowa nowego gmachu. Wtedy też zostało otwarte Salezjańskie Gimnazjum (na początku tylko 2 klasy pierwsze).
W styczniu 2004 r. społeczność szkolna po raz pierwszy rozpoczęła naukę w nowej części placówki. W zeszłym roku poświęcono salę gimnastyczną, a w najbliższej przyszłości czeka nas jeszcze trzeci etap budowy.

MK: Jeśli porównałby Ksiądz szkołę A.D. 1992 z obecną instytucją, to jakie wnioski wynikałyby z takiego porównania?
Ks. Dyr.: Do 2001 r. oferta szkoły adresowana była tylko do młodzieży licealnej. Niedługo po wspomnianej reformie edukacji otworzyliśmy nasze podwoje dla gimnazjalistów, co umożliwiła nam rozbudowa szkoły. Przez lata funkcjonowaliśmy jako zespół szkół salezjańskich, przy czym gimnazjum okazało się tą szkołą, która była liczniejsza – zazwyczaj przyjmowaliśmy po 3-4 klasy w danym roku szkolnym.
Natomiast w tym roku, dla nas jubileuszowym, zapoczątkowaliśmy istnienie Salezjańskiej Szkoły Podstawowej, co podyktowała kolejna reforma ustroju szkolnego w Polsce. Obecnie w naszej szkole mamy liceum – po dwa oddziały w każdym roczniku, siedem oddziałów w klasach II i III gimnazjum, dwie klasy IV i trzy klasy VII nowej szkoły podstawowej.
W 1992 r. była to maleńka szkoła, dzisiaj mamy 370 uczniów, wtedy były dwa odziały, teraz jest ich 18. Szkoła lokalowo się powiększyła, dziś jesteśmy placówką nowoczesną, przyjazną, posiadającą bogate zaplecze dydaktyczne.

MK: Czym – na tle innych szkół – wyróżnia się ta prowadzona w Rumi przez zgromadzenie salezjańskie?
Ks. Dyr.: Tym, że jesteśmy szkołą ks. Bosko. W praktyce oznacza to, że szkoła proponuje konkretny chrześcijański system wychowawczy - system wychowawczy ks. Bosko, którego podstawą są trzy filary: ROZUM, RELIGIA I MIŁOŚĆ. I to, co bardzo ważne w szkole ks. Bosko, a mianowicie troska o integralny rozwój wychowanka. W naszej szkole uczymy i wychowujemy, wychowujemy i uczymy. Dokładamy starań, aby z jednego i drugiego zadania wywiązywać się jak najlepiej.

MK: Jakie wyzwania czekają na szkołę salezjańską w Rumi dzisiaj?
Ks. Dyr.: Myślę, że każda chwila ma swoje wyzwania, z którymi przychodzi nam się zmagać. Nie ma czasów łatwiejszych i trudniejszych. One są zawsze takie same – dostosowane do możliwości człowieka. 25 lat temu świat był bardziej szary, ale łatwiejszy w rozpoznawaniu tego, co jest dobre, a co złe. Natomiast dziś życie jest bardziej kolorowe, lecz wydaje mi się, że człowiekowi trudniej przychodzi wewnętrznie rozeznać, co jest moralnie dobre, a co złe. Szkoła katolicka, a taką jest przecież szkoła salezjańska, może pomóc młodym ludziom w rozpoznawaniu tych wartości i antywartości. Ksiądz Bosko mówił, że mamy wychować dobrego chrześcijanina i uczciwego obywatela. Każdego dnia stajemy przed tymi wyzwaniami wychowawczymi. I wydaje mi się, że dobrze sobie z nimi radzimy, skoro kolejne pokolenia z zaufaniem powierzają nam swoje dzieci. Bardzo się cieszę, gdy nasi absolwenci przyprowadzają do szkoły swoje dzieci, bo to też jest jakiś wyznacznik tego, że akceptują to, co im proponowaliśmy i proponujemy jako szkoła.

MK: W jaki sposób wspólnota szkolna będzie świętować 25-lecie istnienia tego dzieła?
Ks. Dyr.: Jubileusze mają to do siebie, że człowiek się na chwilę zatrzymuje. Z jednej strony dziękujemy Panu Bogu i ludziom za to, co już było, a z drugiej będziemy prosić Pana Boga o siły i o to, by roztaczał przed nami wizję dobrej przyszłości.

MK: Czego życzyć szkole, jej Dyrektorowi, z okazji tego jubileuszu?
Ks. Dyr.: Czego życzyć? Myślę, że tego, by zawsze właściwie rozpoznawać wolę Bożą i mieć siły do jej wypełniania w codziennym życiu...
Dziękuję za rozmowę!

Magdalena Kapuścińska

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *