Święto deformacji  Święto deformacji

31 października minęło 500 lat od wystąpienia Marcina Lutra dającego początek Reformacji. To właśnie tego dnia w 1517 roku – wedle legendy - przybił on do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze 95 tez, w których zawarł krytykę nadużyć występujących w kościele katolickim.

W szczególności potępił praktykowany wówczas handel odpustami. Dzięki technice drukarskiej, którą rozwijano w Europie od kilkudziesięciu lat, jego tezy rozprzestrzeniły się w krótkim czasie po Starym Kontynencie, doprowadzając do trwającego do dziś rozłamu w chrześcijaństwie. Tym większym smutkiem napawa więc fakt, że „święto reformacji” było obchodzone także przez wysoko postawionych hierarchów kościelnych – poczynając od prymasa Polski, kończąc zaś na samym papieżu. Przypomina to niestety świętowanie przez zdradzonego małżonka faktu zdrady. Czym innym jest bowiem chęć pojednania, czym innym zaś radość z podziału.

Dlaczego Luter miał rację?

W kontekście wystąpienia Lutra, ogłoszonych przez niego tez i będącej ich konsekwencją reformacji nie można zapominać, że fakty historyczne są bezsporne. Kościół katolicki zaś, choć jest mistycznym Ciałem Chrystusa, to tworzony przez grzeszników nie jest wolny od błędów. Nie można zatem odmówić prawdziwości zarzutom stawianym przez Lutra. Nauczanie o odpustach opiera się na założeniu, że Bóg w swojej łaskawości może po spełnieniu szczególnych warunków przez człowieka, uwolnić go od odpowiedzialności za grzechy jeszcze za życia. Idea ta została jednak zupełnie wypaczona w czasach Lutra. Niewątpliwie zauważył on i nazwał ten oraz inne problemy, z którym borykał się ówczesny kościół. Prawidłowo postawiona diagnoza nie pozwoliła jednak wyleczyć choroby ze względu na pychę i brak pokory niedoszłego uzdrowiciela. Początkowo niemiecki mnich i jego postulaty zostały zlekceważone przez hierarchię kościelną. Jak się jednak okazało w dłuższej perspektywie, potrzeba uzdrowienia kościoła doprowadziła do gruntownych reform zwieńczonych trwającym w latach 1545-1563 soborem trydenckim. Postanowiono nie tylko naprawić zło, które zrodziło się wewnątrz kościoła, ale potępiono także błędy szerzone przez Lutra i innych reformatorów. Sam Luter pokazał, że nie zależało mu na dobru wspólnoty chrześcijańskiej. Nie przejął się nałożoną na niego w 1521r. Ekskomuniką, coraz bardziej otwarcie atakował kościół i papieża. W ten właśnie sposób rozpoczął swoją karierę w dużej mierze bardziej polityczną niż religijną. Nie może więc dziwić, iż uznawany jest obecnie za protoplastę nowoczesnego narodu niemieckiego.

Dlaczego Luter nie miał racji?

Reformacja przyniosła okres krwawych wojen religijnych, które pustoszyły i wyludniały Europę przez ponad 100 lat. Nie zatrzymała ich, absurdalna z dzisiejszego punktu widzenia, konfederacja w Augsburgu zawarta w 1555 r. Wprowadzała ona zasadę „cuius regio, eius religio” (łac. czyja władza, tego religia), która nakazywała przyjmować poddanym wyznanie zwierzchnika feudalnego. Okres ten zakończyła dopiero wojna 30-letnia z lat 1618-1648, która zrujnowała kontynent gospodarczo i demograficznie. Jeśli zaś chodzi o założenia doktrynalne luteranizmu, to odrzuca on tradycję i nauczanie kościoła jako źródło wiary, przyjmując zasadę „sola scriptura” (łac. tylko pismo). Ponadto nie uznaje realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, traktując Komunię Świętą jedynie jako symbol. Odrzuca kult świętych i deprecjonuję rolę Matki Bożej. Współczesne odmiany protestantyzmu z kolei akceptują kapłaństwo kobiet czy też małżeństwa homoseksualne. Tym bardziej niezrozumiałym jest zatem chociażby udział papieża Franciszka w obchodach 500-lecia reformacji zapoczątkowanych jesienią 2016 r. w luterańskiej katedrze w szwedzkim Lund czy też członkostwo prymasa Polski w Komitecie Honorowym obchodów 500-lecia reformacji w Polsce.

Jedna jest owczarnia

Można by rzec, że wspomniane postawy hierarchów kościelnych wobec wielkich obchodów rocznicy reformacji to wspaniałe przykłady ekumenizmu. Niestety jednak jest to dialog dla dialogu, gesty, które nie przybliżają nawet na krok „braci odłączonych” do powrotu na łono kościoła, a raczej utwierdzają ich w błędzie. Ponadto przyjęcie takiego stanowiska wskazuje, jakoby wystąpienie Lutra było jasnym punktem na kartach historii. Z wymienionych już wyżej względów nie sposób zaakceptować taką tezę. Ta rocznica jest natomiast okazją do przeproszenia za popełnione przed wiekami błędy, wyrażenia ubolewania nad rozłamem i jeszcze gorliwszej modlitwy o nawrócenie owieczek, które opuściły owczarnie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *