Ryszard Siwiec – wzór do naśladowania?  Ryszard Siwiec – wzór do naśladowania?

Niemal 50 lat temu, 8 września 1968 w trakcie państwowych dożynek na Stadionie Dziesięciolecia, Ryszard Siwiec – żołnierz AK, filozof z Przemyśla dokonał aktu samospalenia. Motywem jego działania był protest przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację oraz przeciwko łamaniu praworządności w Polsce. Chciał on w ten sposób wstrząsnąć opinią publiczną w kraju i za granicą.

Podobny efekt zamierzał osiągnąć Piotr Sz., który podpalił się 19 października przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Doznawszy rozległych oparzeń ciała, zmarł w szpitalu 10 dni później. Te dwa dramatyczne manifesty były wyrazem braku zgody na aktualną formę sprawowania władzy. Z pewnością nieporównywalna jest jednak skala nadużyć rządzących, przeciwko którym protestowano. Niezależną zaś od oceny pobudek pozostaje kwestia celowości i moralności drastycznego aktu, jakim jest samospalenie.

Krzyk rozpaczy

Zarówno Ryszard Siwiec, jak i Piotr Sz. przed swoją śmiercią wystosowali przesłania, w których wyjaśniali motywacje swoich działań. Obaj przedstawiali siebie jako „zwykłych, szarych ludzi” niegodzących się z autorytarną rzeczywistością, w której przyszło im żyć. Porównywanie Polski współczesnej z Polską ludową końca lat 60-tych minionego wieku z oczywistych względów nie ma jednak sensu. Nazywanie dzisiejszej władzy dyktaturą brzmi wręcz groteskowo w zestawieniu z rzeczywistością czasów Gomułki, której nieodzownymi elementami były milicyjne pałki, oddziały ZOMO czy instytucje takie jak SB. Tragiczną ironią jest fakt, iż Ryszard Siwiec podpalił się w akcie protestu przeciwko niedemokratycznemu reżimowi, zaś Piotr Sz. manifestował przeciwko władzy wyłonionej w wolnych wyborach. Realizacja ideałów demokracji przedstawicielskiej zostałaby obarczona niewyobrażalnym ryzykiem, gdyby każde niezadowolenie z rezultatów wyborów okazywano w równie drastyczny sposób. Piotr Sz. w napisanym przez siebie liście odpowiedzialnością za swoją śmierć obarcza „prezesa PiS i PiS-owską nomenklaturę”. Jest to bardzo mocne oskarżenie, które jednak nie może znaleźć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Odpowiedzialności takiej z pewnością nie może rodzić prowadzenie polityki niezgodnej z czyimiś poglądami, zwłaszcza, że w żaden sposób nie łączy się ono z łamaniem praw człowieka – zupełnie inaczej rzecz się miała w przypadku Ryszarda Siwca. Nawet gdyby jednak samospalenie byłoby uzasadnione okolicznościami, gdyby sytuacja w Polsce wyglądała na tyle źle, że mniej radykalne środki wydawałyby się niewystarczające, to należy zwrócić uwagę na jeden niezwykle istotny fakt. Samobójstwo, niezależnie od motywacji, jest zamachem na życie. Ludzie nie są zaś panami życia i śmierci – nawet swojego. Trudno zatem ocenić taką postawę pozytywnie, zwłaszcza że istnieją zdecydowanie bardziej moralne metody walki z reżimem. Oby w ślady Ryszarda Siwca nie poszedł już nikt więcej.

Ciszej nad tą trumną

Piotr Sz. stał się z miejsca bohaterem opozycji. Jego manifest publikowano między innymi na stronach KOD-u, a profil „Sok z buraka” funkcjonujący na portalu Facebook, sugerował nawet dystrybucję przypinek z przesłaniem pana Sz. Ludzka tragedia została zatem wykorzystana przez polityczny marketing. Rodzina zmarłego obawia się natomiast, że mieszkaniec Niepołomic będzie przedstawiany jako człowiek niezrównoważony psychicznie, co doprowadzi do zbagatelizowania jego apelu. Takie ryzyko z pewnością istnieje. Co prawda znajdą się tacy, dla których samospalenie to akt niebywałej wręcz odwagi, jednak częściej ten czyn kojarzony będzie z przejawem szaleństwa. W całej tej dyskusji zapomina się jednak o modlitwie, której z pewnością potrzebuje pan Piotr Sz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *