Sejmowa batalia o Życie  Poseł na Sejm RP Jan Klawiter

10 stycznia odbyło się I czytanie dwóch ważnych projektów ustaw dotyczących problemu aborcji. Jeden z nich, proaborcyjny o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie komitetu „Ratujmy kobiety” proponował m. in. zdemolowanie „kompromisu aborcyjnego”, umożliwiając nawet 15 latkom zabicie poczętego dziecka do 12 tygodnia ciąży, bez zgody rodziców. Pani Nowacka z trybuny sejmowej mocno akcentowała, że embrion jest tylko zlepkiem, czym zdenerwowała wielu posłów, którzy zaczęli uderzać ręką o blat ławki sejmowej, dając wyraz swojemu niezadowoleniu.

Trudno jest w XXI w. zgodzić się na tak anachroniczne myślenie, będące w zdecydowanej kolizji do osiągnięć naukowych, m.in. w dziedzinie genetyki. Nawet aborterzy w Polsce twierdzą, że życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia.

Drugi projekt społeczny - antyaborcyjny, ma na celu ochronę dzieci poczętych z wadami rozwojowymi. Aborcja byłaby możliwa tylko w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki lub wtedy, gdy ciąża jest skutkiem czynu zabronionego.

Sejmowa batalia o Życie
Poseł na Sejm RP Jan Klawiter

Argumenty padające w dyskusji oczywiście są od wielu lat takie same. Największe zaskoczenie było dopiero po oddaniu głosów. Okazuje się, że 10 posłów Nowoczesnej nie głosowało, a jeden się wstrzymał. Jestem zdziwiony, że tak wielu posłów tego ugrupowania szanuje życie dzieci poczętych.

Zbulwersowało mnie natomiast głosowanie posłów Platformy Obywatelskiej i zachowanie się władz klubowych. Miała tu miejsce typowa dla PO niekonsekwencja. Oficjalnie wygłaszano pogląd, że PO będzie się trzymała tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r. W praktyce wprowadzono dyscyplinę głosowania i projekt proaborcyjny posłowie PO mieli obowiązek dopuścić do drugiego czytania, a projekt antyaborcyjny miał być przez nich odrzucony. Jest to moim zdaniem wyjątkowa hipokryzja. Jeśli chce się zachować kompromis to powinno się odrzucić wszystkie projekty, które ten kompromis naruszają. Oczywiście PO zastosowała tu metodę prezydenta Lecha Wałęsy: jestem za a nawet przeciw. Histeria wokół tego głosowania w dużej części wynikała z tego, że tylko 9 głosów zabrakło, aby proaborcyjny projekt został skierowany do dalszych prac sejmowych. Komitet „Ratujmy kobiety” oraz proaborcyjne lobby obarczyły główną odpowiedzialnością za ten fakt 3 posłów PO, głosujących za odrzuceniem oraz 29 posłów, którzy w większości świadomie nie głosowali. Analogicznie obarczono odpowiedzialnością posłów Nowoczesnej, z których 1 wstrzymał się i 10 nie głosowało. Ukaranie posłów głosujących niezgodnie z dyscypliną klubową było żałosnym podsumowaniem tego głosowania. Szczególnie dla PO, które ponoć pozwala głosować zgodnie z własnym sumieniem.

Cóż, wygląda na to, że to ugrupowanie zostanie zmarginalizowane albo rozpadnie się na części.

Myślę, że nowy tzw. kompromis aborcyjny będzie kompromisem trwałym po przyjęciu ustawy za życiem i pozwoli na uratowanie wielu istnień ludzkich.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *