O charytatywności słów kilka  O charytatywności słów kilka

14 stycznia odbył się 26. już finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na ulicach miast i miasteczek Polski po raz kolejny zaroiło się wręcz od „uzbrojonych” w charakterystyczne serduszka wolontariuszy. Organizowano aukcje, koncerty, a wieczorem wysyłano światełka do nieba.

Media głównego nurtu, celebryci jak co roku zachwycali się rozmachem przedsięwzięcia Jerzego Owsiaka. Festiwal dobroczynności pełną parą – można by rzec. Niestety rzeczywistość nie jest tak różowa. Szlachetność miesza się tu bowiem z pychą, bezinteresowność z chęcią rozgłosu, prawda zaś z obłudą.

Orkiestra nie taka znowu wielka

Ostatnie wyliczenia wskazują, że w trakcie tegorocznego finału WOŚP udało się zebrać ponad 60 mln złotych, zaś ponad ćwierć wieku funkcjonowania fundacji przyniosło setki milionów złotych zebranych przez rzesze wolontariuszy. To w istocie imponujące sumy, niemniej jednak nieco przysłaniają prawdziwy obraz samej WOŚP, jak i też działalności charytatywnej w Polsce w ogóle. Jak żadna inna akcja dobroczynna w naszym kraju, inicjatywa Jerzego Owsiaka wywołuje zainteresowanie opinii publicznej.
Liczne imprezy towarzyszące finałom akcji oraz rozgłos medialny nie mają zbyt wiele wspólnego z biblijnym ideałem streszczającym się w słowach: „niech nie wie prawica, co czyni lewica”. Warto przy tym zauważyć, że w cieniu tego zgiełku działają – często o wiele prężniej – inne instytucje dobroczynne. Największą z nich jest Kościół Katolicki. Z raportu przygotowanego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego za rok 2014 wynika, że realizuje on ponad 5 tys. dzieł pomocy, z których korzysta prawie 3 mln beneficjentów.
Funkcjonująca w ramach Caritas Wielka Orkiestra Codziennej Pomocy zbiera każdego roku około 500 mln złotych. Jest to kwota nieporównywalnie większa niż osiągnięcia WOŚP, nieuszczuplana ponadto o kilka milionów złotych przeznaczonych na organizację Przystanku Woodstock.

Festiwal obłudy

Niewątpliwe kontrowersje wzbudza również postawa twarzy WOŚP. Jerzy Owsiak jest autorem powiedzenia „róbta co chceta”, które w zasadzie streszcza jego pogląd na niektóre kwestie moralne i obyczajowe. Niemal równocześnie z ideą wielkiej akcji charytatywnej narodziła się koncepcja Przystanku Woodstock, czerpiącego z „tradycji” pierwowzoru, czyli hipisowskiego festiwalu zorganizowanego w amerykańskim Woodstock w 1969 r. Wydarzenie to co roku ściąga do Kostrzyna nad Odrą tysiące młodych ludzi, gwarantując im obsceniczne rozrywki, kąpiele w błocie czy też łatwy dostęp do narkotyków, a także wystawia ich na działalność sekty Hare Kryszna. Sam Owsiak ponadto popiera prawo do eutanazji i aborcji – poparł nawet tzw. czarny protest. Trudno taką postawę nazwać inaczej jak obłudą. Z pewnością jest nią zbieranie pieniędzy dla chorych dzieci z jednej strony, a popieranie zabijania nienarodzonych z drugiej. Podobny fałsz towarzyszy zresztą celebrytom pokroju Mai Ostaszewskiej, która szczycąc się wspieraniem WOŚP, jednocześnie wyjątkowo aktywnie uczestniczy w czarnym proteście.
Można pomagać inaczej Słusznie mówi się, że cel nie uświęca środków. Wydaje się jednak, że należy dodać, iż szczytny cel nie uświęca celów haniebnych, a o takiej konfiguracji działań można mówić w przypadku Jerzego Owsiaka. Szlachetna koncepcja niesienia pomocy chorym i potrzebującym dzieciom przeplata się bowiem z głoszeniem oraz wcielaniem w życie idei niemoralnych i szkodliwych.
Warto mieć to wszystko na uwadze, wybierając organizację, za pomocą której sami pragniemy realizować potrzebę i chęć dobroczynności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *