Dobry początek Orkana przed własną publicznością

Dobry początek Orkana przed własną publicznością

- kategoria Aktualności, Sport
Dobry początek Orkana przed własną publicznością

Orkan Rumia 5:2 Powiśle Dzierzgoń (24.03.2018r., 20. Kolejka IV ligi, stadion MOSiR Rumia)

Przed Orkanem to pierwszy mecz przed własną publicznością w ramach rundy rewanżowej w IV lidze. Z powodu złych warunków atmosferycznych 18. Kolejka, w której Orkan miał zmierzyć się z drużyną GTS Kolbudy, została przełożona. W ubiegłym tygodniu zawodnicy Orkana polegli na wyjeździe aż 4:0 z Jaguarem Gdańsk. Sytuacja w tabeli staje się nieciekawa, jednak póki piłka jest w grze, wszystko może się wydarzyć.

Sobotnie popołudnie dla publiczności zgromadzonej na stadionie miejskim zaczęło się niebywale dobrze. Już w 2. minucie meczu gospodarzy na prowadzenie wyprowadził najskuteczniejszy strzelec Orkana, jakim jest Kacper Kiełb. Oba zespoły, nim dobrze zaczął się mecz, przystąpiły do otwartych ataków na obie bramki. Na drugie trafienie trzeba było czekać zaledwie 6 minut - tym razem do bramki Sławomira Kondracewicza trafił zespół Powiśla.

Ofensywa gości przejęła piłkę po złym wybiciu niedaleko bramki Orkana i z kilkunastu metrów, ładnym uderzeniem, wyrównała stan meczu. Po kilku minutach było już 1:2 dla zawodników z Dzierzgonia. W 13 minucie defensor Orkana blisko pola karnego sfaulował jednego z zawodników Powiśla. Rzut wolny, bezpośrednio po uderzeniu piłki, został zamieniony na bramkę po długim słupku. Jednak zmartwieni obrotem sytuacji kibice Orkana nie musieli długo czekać na wyrównujące trafienie MKS-u. Już w 16 minucie, po uderzeniu z lewej strony Marcina Waldacha na tablicy świetlnej było 2:2. Bramka, dzięki odległości od bramki, z pewnością zaskoczyła bramkarza gości.

Adrian Bukowski, który wrócił do zespołu Orkana, również spróbował uderzyć na bramkę Powiśla. Jak się okazało z nieco dalszej odległości (okolice środka boiska), jednak wyprowadził rumski zespół na ponowne prowadzenie w meczu. Kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia, widząc w jakim tempie tego dnia piłka trafiała do siatki bramkarzy. Była bowiem 21 minuta meczu, a można było ujrzeć już pięć bramek. Chwilę przed 30 minutą spotkania na wysokości pola karnego Powiśla Orkan rozegrał wyrzut z autu. Piłka trafiła w rękę jednego z obrońców gości, a sędzie wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Bukowski, który skutecznie zdobył drugie trafienie w tym spotkaniu, podwyższając wynik na 4:2. W dalszej części pojedynku gra zaostrzyła się, przez co sędzia musiał upomnieć zawodników obu drużyn żółtymi kartkami.

Dobry początek Orkana przed własną publicznością
Po emocjonującej pierwszej części meczu, gra w drugiej połowie zmieniła się. Drużyna gości próbowała zamknąć rumski MKS na własnej połowie, a Orkan swoich szans na zdobycie bramki upatrywał w kontratakach. Pomimo dużego naporu gości, z piątej bramki cieszyli się znów piłkarze, jak i kibice Orkana. Skuteczną kontrę wykorzystał w sytuacji sam na sam Michał Renusz w 69 minucie meczu. Po tym trafieniu goście, już nieco zrezygnowani, starali się zmienić wynik meczu, jednak do końca już, bezskutecznie. Swoje kolejne szanse miał też Orkan, jednak również wynik w drugiej połowie się zmienił.

Orkan dopisał do swojego konta trzy punkty, mając ich po 19 spotkaniach zaledwie 18. Miejmy nadzieję, że to początek dobrej passy w rumskim zespole, a walka o utrzymanie będzie skuteczna. W najbliższą sobotę o godzinie 12 Orkan zagra wyjazdowe spotkanie z Wikędem Luzino.

Dobry początek Orkana przed własną publicznością