RODO – a cóż to takiego?

RODO – a cóż to takiego?

- kategoria Ciekawostki
@Gazeta Rumska
RODO – a cóż to takiego?

Pod koniec maja weszło w życie Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych. Od tego czasu każda witryna internetowa „atakuje” nas oświadczeniami, w których mamy wyrażać zgodę (bądź jej brak) na różne formy wykorzystywania naszych danych osobowych.

Nawet przy sklepowej ladzie, używając akurat karty stałego klienta, można usłyszeć pytania podobne do tych pojawiających się na wspomnianych już stronach internetowych. Skąd to całe zamieszanie i w czym różni się „epoka” ochrony danych osobowych, nastała po wejściu w życie, od tej, która właśnie się skończyła?

RODO a firmy

Wejście w życie RODO wiąże się z szeregiem zmian, które były zmuszone przeprowadzić przede wszystkim firmy w jakikolwiek sposób administrujące danymi osobowymi. Niektóre z nich musiały stworzyć stanowisko inspektora ochrony danych osobowych. Brak wyznaczenia takiej osoby może skutkować wysokimi karami finansowymi. Nie jest to zresztą jedyny przypadek takiej sankcji przewidzianej w RODO. Naruszenie niektórych jego postanowień może skutkować nałożeniem kary sięgającej nawet 20 mln Euro czy równowartości 4% całkowitego obrotu. Firmy będą musiały m.in. zagwarantować osobom, których danymi dysponują, tzw. prawo do bycia zapomnianym, tj. do wykreślenia wszelkich danych z bazy, a także prawo do żądania zmiany informacji czy też przeniesienia ich do innego administratora. Konieczne będzie też oparcie upoważniania wybranych pracowników do przetwarzania danych osobowych na zobowiązaniu do zachowania tajemnicy.

RODO a zwykli ludzie

W bardziej praktycznym ujęciu wszystkie te zmiany mogą prowadzić do ograniczenia tzw. profilowania, czyli przygotowywania spersonalizowanych informacji handlowych na podstawie danych, do których dostęp posiada określony podmiot. Oznacza to chociażby zmniejszenie ilości spamu zalewającego pocztę elektroniczną, a także zniwelowanie ryzyka zdziwienia się wyskakującymi na ekranie komputera reklamom podejrzanie odpowiadającym naszym preferencjom i zainteresowaniom. Z drugiej zaś strony być może czekają nas tak kuriozalne rozwiązania, jak konieczność likwidowania tabliczek wskazujących specjalizację lekarza, na wizytę u którego akurat czekamy czy też zakaz wzywania pacjentów „po nazwisku” – w imię ochrony tak wrażliwych danych, jak stan zdrowia przed innymi pacjentami.

Nie popadajmy w paranoję

Jak w przypadku wielu współczesnych rozwiązań legislacyjnych, słuszna idea sprowadzana jest do absurdu. Potrzeba ochrony danych osobowych jest oczywista – potwierdzają to coraz częstsze ostatnio przypadki ogromnych ich wycieków, niemniej jednak wydaje się, że rozwiązania przyjęte w RODO w kilku przynajmniej punktach stanowią przykład przerostu formy nad treścią.

A.G.

RODO – a cóż to takiego?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *