(Anty)Kler(ykalizm)

(Anty)Kler(ykalizm)

- kategoria Felietony, recenzje
@Gazeta Rumska
(Anty)Kler(ykalizm)

28 września na ekrany kin wszedł „Kler” - najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego, twórcy „Wołynia”, „Domu Złego” czy „Drogówki”. Obraz wzbudzał liczne kontrowersje jeszcze na długo przed swoją premierą. Prawdziwa fala emocji zalała nasz kraj jednak dopiero wraz z pierwszymi seansami. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez dystrybutora filmu, „Kler” w pierwszy weekend emisji obejrzało prawie milion osób, co oznacza, że ta produkcja zanotowała najlepszy tzw. weekend otwarcia w Polsce po 1989r. Skala zainteresowania „Klerem”, a także jego obecność w mediach nie pozwalają przejść obok filmu Smarzowskiego obojętnie. Jego istnienia po prostu nie można zignorować.

Nagonka na „czarną mafię”

Zgodnie z zapowiedziami „Kler” miał zwracać uwagę na problemy, z którymi boryka się polski kościół oraz pobudzać do rzetelnej dyskusji. Okazał się jednak niczym innym jak zwykłym paszkwilem atakującym kościół jako instytucję oraz jej „urzędników” - księży. Stronniczość przekazu oraz styl narracji natomiast właściwe są nie dla rzeczowego głosu w dyskusji, ale raczej dla bezpardonowej nagonki. Wojciech Smarzowski przyznaje, że o nakręceniu filmu na temat kościoła zaczął myśleć, kiedy jego synowie poszli do szkoły, a on sam przeraził się „ogromną” liczbą lekcji religii i pozycją księży. Jest to dosyć dziwna motywacja, zważywszy na fakt, że zajęć religii ani nie jest dużo, ani nie są one obowiązkowe. Wydaje się jednak, że Wojciech Smarzowski po prostu cierpi na awersję do kościoła, stąd tak intensywne reakcje alergiczne nawet na tak małą jego „dawkę”.

Księża z piekła rodem

Obraz kleru wyłaniający się z filmu Smarzowskiego rzeczywiście jest zatrważający. Tyle że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Biskup erotoman, księża pedofile i wulgarni alkoholicy zarazem. Mieszkańcy biblijnej Sodomy i Gomory byliby świętymi w tym towarzystwie. Ktoś powie, że każdy słyszał o nadużyciach seksualnych katolickich duchownych. Racja, podobnie jak o seks-skandalach w gronie gwiazd sportu, aktorów czy nauczycieli. Opisywanie całej grupy społecznej przez pryzmat najbardziej zdeprawowanych jej przedstawicieli to zniekształcanie obrazu i zwykła manipulacja. Pan Smarzowski równie dobrze mógłby nakręcić film „Reżyserzy”, ograniczając się do historii Romana Polańskiego. „Kler” jest jednowymiarowy, przerysowany, nieobiektywny i wprost zieje nienawiścią do kościoła. Zachwyty części mediów nad filmem reżysera Wołynia, wypowiedzi m.in. Jerzego Owsiaka czy odtwórcy jednej z głównych ról – Janusza Gajosa – wyraźnie pokazują, dlaczego w ogóle powstał ten film. Mówią o konieczności zmiany nastawienia Polaków do Kościoła, o zmarginalizowaniu jego roli w życiu społecznym. „Kler” zdążył już natomiast nakręcić spiralę nienawiści. Wobec księży od kilku dni kierowane są groźby (ks. Isakowicz – Zaleski opublikował przychodzące do niego maile, na forach dyskusyjnych również pojawia się niemało hejtu), odnotowano nawet przypadek podpalenia kościoła (w Opolu Lubelskim)…

„Bramy piekielne go nie przemogą”

Kościół przetrwał prześladowania zdecydowanie gorsze niż film Wojciecha Smarzowskiego. Co nie udało się rzymskim cesarzom, nazistom czy komunistom, nie uda się też współczesnym lewicowym „elitom”. Popularność „Kleru” może jednak martwić i choć prawda zazwyczaj broni się sama, to warto jej w tym pomóc. Z błędów należy się rozliczyć – nie można udawać, że kościół wolny jest od grzechów, dobrze byłoby jednak klerowi Smarzowskiego przeciwstawiać kler cnotliwych kapłanów, o których do tej pory świat mówi zdecydowanie mniej niż o ich pogubionych braciach.

AG

(Anty)Kler(ykalizm)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *