Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów

Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów

- kategoria Aktualności, Miasto, Polityka, Wydarzenia
Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów

Przez Rumię przeszła fala protestów, które zablokowały ruch uliczny w mieście, szczególnie 26 października, kiedy protest przechodził głównymi ulicami naszego miasta.

Protesty pojawiły się na skutek decyzji Trybunału Konstytucyjnego dotyczącej aborcji. Trybunał Konstytucyjny 22 października orzekł niezgodność aktu aborcji w przypadku podejrzenia poważnych wad płodu z Konstytucją RP a konkretnie z artykułem 30, 31 i 38. Które stanowią, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Jednakże, aby orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego obowiązywało, musi trafić do Dziennika Ustaw, a na to musimy jeszcze poczekać.

W Rumi, jak na razie, tak zwany „protest kobiet” odbył się trzy razy: 24, 26 i 27 października, a jego organizatorkami lub uczestniczkami były rumskie radne z „Ponad Podziałami”: Liliana Bareła–Palczewska, Anna Okrój i Karolina Rydzewska.

Wywiad z panią Karoliną Rydzewską

Udało się nam przeprowadzić wywiad z jedną z organizatorek, a mianowicie z Panią Karoliną Rydzewską:

Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów
Karolina Rydzewska

– Jak dzisiaj przebiegał protest, czy podobało się Pani, czy wszystko było dobrze zorganizowane?

Jak najbardziej, uważam, że Rumia potrafi się organizować. Wszystko było w pokojowym nastroju, mimo haseł które się rzucały, ale my nawołujemy do pokojowych manifestacji. Mówimy hasła patriotyczne, nie wyzywamy, nie obrażamy. Nawołujemy do równości, do demokracji do wolności. To ma być pokojowe. Polacy powinni mówić o tym, że mają dość. Jestem sama politykiem, natomiast nawołuję obecnych rządzących, żeby pytali ludzi. Róbmy referenda, to spowoduje spokój w społeczeństwie. Nie możemy dzielić obywateli.

Myślę że takie protesty powinny być pokojowe. Dlaczego? Dlatego że obywatele chcą się wypowiedzieć. Żyjemy w wolnym kraju. W kraju demokratycznym. Musimy mieć prawo głosu, bo jeżeli odbiorą nam prawo głosu, to my wyjdziemy z bronią na ulice. To już było. W 80 latach walczyliśmy i potrafimy. Robiliśmy hałas, ale uważam że nikogo nie obraziłyśmy, nawołując do haseł patriotycznych. Na samochodzie mamy „Bóg, honor, ojczyzna” i tym samym pokazujemy że jesteśmy nastawieni pokojowo.

Nie jesteśmy przeciwko obecnym rządzącym. Jesteśmy przeciwko wszystkim. Wszyscy którzy doprowadzili do takiego stanu Polskę. Oni wszyscy rządzili, od prawa do lewa. Właśnie chciałabym, żeby nasze wystąpienie było jakby pokazane że jesteśmy przeciwko władzy. Chciałyśmy tutaj zamanifestować że jesteśmy przeciwko wszystkim, którzy rządzili i którzy doprowadzili do takiej sytuacji w Polsce, że my jako Polacy po 40 latach znów musimy wyjść na ulice. To mnie zasmuca. Wszyscy nas dzielą i to mnie smuci. Dlatego mówię dość.

– Obawiałem się trochę odzywek na manifeście w stylu „j**ać PiS”, czy to czasem nie było przeciwko celowi tego spotkania?

Mam takie wrażenie że dzisiaj i to mi się w sumie podoba, że każdy z nas miał swoją manifestację. Nie podpisuję się, jestem daleko od obrażania. Dlatego walczyłyśmy o to, żeby nie zaczynać pod kościołem. Uważam, że to jest miejsce kultu. Więc każdy z nas, mam takie wrażenie, dzisiaj był z własnym protestem. Jestem kobietą, więc reprezentowałam tę grupę, ale byłam właśnie z własną manifestacją. Jestem z solidarności, walczyłam o wolne media, których nie ma. Cały czas narzucam hasła: wolność, demokracja. Owszem, były hasła obrażające partię rządzącą. Tylko że tak jak mówię, każdy odpowiada za siebie. Na pewno my jako radne nie nawołujemy do takich haseł i jesteśmy przeciwne. Dzisiejszy przemarsz był zaplanowany pod kościołem. My powiedziałyśmy nie.

– To tak jak ten sobotni?

Tak, ale my mówimy nie. Nie mieszajmy w to Pana Boga.

– Słysząc o różnych protestach które się w Polsce odbywają, ma się często wrażenie, że są one antykatolickie.

Ja sama dostałam na Instagramie taki dziwny czek do wydruku. Wybaczy Pan, ale nie będę wypowiadać tego, co na tym czeku było napisane. To było wyrażenie kobiety o kimś. Ja się pod tym nie podpisuję. Dlatego jesteśmy przeciwne. My jesteśmy patriotkami „Bóg, honor, ojczyzna” od zawsze figurował na flagach. Nie podpisujemy się pod tym, że ktoś chce teraz dyskryminować wiarę, że ktoś chce nam odebrać Boga. Bo my jesteśmy Polakami i nie oddamy kościołów. Tak jak mówię, dzisiaj mam takie wrażenie że było kilka grup i każda z tych grup przyszła z własnym manifestem.

– Wiadomy jest stosunek Pana burmistrza Michała Pasiecznego do tego protestu?

My, radne, jesteśmy z ugrupowania Pana burmistrza. Powiem że bardzo mnie to cieszy i tym mogę się pochwalić. Na pewno ja bym nie pozwoliła sobie na żadną dyscyplinę, u nas nie ma czegoś takiego. Ja cały czas powtarzam, że żyję w wolnym kraju. Tam zostawiam politykę, a my tu jesteśmy wolnymi ludźmi i możemy się wypowiadać. Pan burmistrz tylko poprosił o to, żeby był zachowany dystans. Żeby nikt nam nie chciał wmówić, że doprowadziliśmy do rozkwitu pandemii. Bo my tego nie chcemy absolutnie. Więc w tym zakresie prosił nas i nic więcej. Nie było zaleceń, nie było nakazów.

– Mówiła Pani o tym, że generalnie każdy miał tutaj swoją manifestację. Pani z jaką manifestacją tutaj przyszła?

Chciałam powiedzieć, że Polska jest wszystkich Polaków i jest ponad podziałami. Ona jest dla nas wszystkich. Chciałabym również powiedzieć, jako polityk, że warto czasem wystąpić w referendum. Czasem warto się zapytać Polaków o zgodę, o zdanie, bo oni są mądrzy. Jeżeli byśmy oddawali to zdanie Polakom, to Polska byłaby zupełnie inna. Ona byłaby wolna i demokratyczna. Jestem dziennikarką, która już nie pracuje w zawodzie. Dlaczego? Bo nie mamy już wolnych mediów. Marzą mi się media wolne. Media, które będą poza nakazami.

Prawdziwe oblicze manifestacji

Jak mówiła pani Karolina Rydzewska, rumianie przyszli „każdy z swoją własną manifestacją„. Toteż postanowiliśmy się zapytać protestujących, co manifestują.

Ludzie przychodzili bo są „przeciwni PiSowi„, „bo zabrano kobietom najbardziej podstawowe prawa, czyli prawa do decydowania o własnym ciele.” „Pytanie teraz, o co protestujemy. Czy przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego, czy przeciwko partii rządzącej? Myślę, że bardziej przeciwko partii rządzącej, z tego względu, że rządząca partia oraz Kościół doprowadziły do tego, że Polki nie mogą decydować już o własnym ciele”.

Manifestanci nie chcieli słuchać o tym że Trybunał Konstytucyjny jest władzą sądowniczą i że nie ma łączności z żadną partią polityczną, toteż bronili się często argumentami, że np. „Julia Przyłębska czyli jedna z orzekających w Trybunale Konstytucyjnym jest przyjaciółką Jarosława Kaczyńskiego.”

Postanowiliśmy zrobić również podczas protestu pewien eksperyment i zapytać się manifestujących, dlaczego wzięli z sobą świeczki. Jak się okazało, tutaj również padały różne odpowiedzi: „Chcemy się pozbyć PiSu i dlatego stawiamy mu świeczkę„, „Świeczka ta symbolizuje nadzieję„, „Mamy z sobą świeczkę, bo to ma nam przypominać o pogrzebie kobiecych praw” czy „Symbolizują one to, że rząd pogrzebał nasze prawa„. Jak można łatwo zaobserwować, zarówno znaczenie symboli, jak i cel manifestacji były mocno indywidualne i zależne od konkretnej osoby.

Tak jak widać, „protesty kobiet” przyjmują nie tylko charakter walki z określoną decyzją Trybunału Konstytucyjnego, ale i walki z partią rządzącą, jak i innymi partiami rządzącymi od czasów obalenia komunizmu. A do mikrofonów krzyczano „PiS i PO to zło, wszystko to jest zło”.

Komentarz działacza pro-life

Skontaktowaliśmy się również z prezesem organizacji pro-life „Tarcza Życia”, panem Maciejem Wiewiórką, który skomentował teraźniejszą sytuację w taki sposób:

Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów
Maciej Wiewiórka

Musimy zdać sobie sprawę, że treść orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie jest w żaden sposób zaskakująca i nie mogła być inna. Niezgodność aborcji eugenicznej z ustawą zasadniczą jest ewidentna i już wiele lat temu zwracali na to uwagę chociażby ówcześni sędziowie Trybunału prof. Zoll czy prof. Rzepliński. Po pierwsze prawo do życia jest wprost zapewnione każdemu człowiekowi i jest to prawo fundamentalne. Po drugie, skoro chronimy życie zdrowych dzieci w fazie prenatalnej, a pozwalamy na zabijanie niepełnosprawnych, to jest to skrajna dyskryminacja. Skandalicznym jest, że musiało minąć ponad 20 lat, żeby Trybunał Konstytucyjny mógł się pochylić nad legalnością aborcji eugenicznej. Przez ten czas zginęło wiele tysięcy niewinnych dzieci, których podstawowe prawa zostały zignorowane.

Co do samych protestów, to w mojej ocenie trafiły one na idealny wręcz moment bardzo dużego niezadowolenia zarówno osób, jak i całych branż, z działań rządu. Toteż do organizujących je środowisk aborcyjnych i anarchistycznych bardzo szybko zaczęły dołączać kolejne. Widać to wyraźnie po przebiegu tych protestów, gdzie ilość haseł aborcyjnych zdecydowanie ustępuje ilości antyrządowych. Niestety, forma protestu i ich organizatorzy pozostała bez zmian, skutkiem czego mamy do czynienia z charakterystycznymi dla środowisk aborcyjnych wulgaryzmami, obraźliwymi gestami i typowo anarchistycznym brakiem jakichkolwiek spójnych postulatów oraz negowaniem wszelkich norm społecznych. Połączenie tych cech chyba najlepiej ukazuje fakt, że protesty w całej Polsce idą pod hasłem „Wypie***lać”.

Im dłużej protesty trwają, tym trudniej oprzeć się wrażeniu, że większości ich uczestników nie chodzi o nic innego, jak tylko zadymę i bezkarne niszczenie mienia czy zakłócanie porządku publicznego. Po bezsensownym zniszczeniu pomnika Ronalda Reagana za cel obrano kościoły. Dlaczego? Tego zapewne nie wiedzą nawet sami protestujący. Po zdewastowaniu elewacji w kilku kościołach, ataku na duchownego niosącego Najświętszy Sakrament i sprofanowaniu tegoż, zakłócaniu Mszy Świętych w ubiegłą niedzielę i publicznym planowaniu dewastacji kościołów, wierni zostali zmuszeni do obrony świątyń. Sam miałem okazję uczestniczyć w poniedziałek w jednej z nich przed katedrą w Gdańsku Oliwie i to co tam widziałem, przeszło moje wyobrażenia. Z jednej strony tłum spokojnych, modlących się ludzi, z drugiej tłum w większości dzieciaków, wrzeszczący naprawdę ohydne obelgi, między innymi nawołujące do masturbacji krzyżem, mężczyźni obnażający pośladki w kierunku katedry i modlących się osób, lecące w naszym kierunku petardy i butelki po alkoholu…

Orzeczenie Trybunału jest ostateczne i nikt, łącznie z partią rządzącą nie jest w stanie go zmienić, ale widząc takie zachowanie, czy transparenty o treściach „to nie jest kraj dla chorych ludzi”, najbardziej szkoda mi osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy zmuszeni są na to patrzeć i słuchać, że tacy jak oni są niepotrzebnym ciężarem, że powinno się ich zabijać, bo ich leczenie generuje koszty. Mam nadzieję, że gdy emocje nieco opadną, będzie można rozpocząć właściwą dyskusję nad tym, w jaki sposób należy zwiększyć opiekę państwa nad osobami z wadami wrodzonymi, bo żeby być cywilizowanym społeczeństwem, nie wystarczy wyjść z jaskiń i zgubić maczugę, ale trzeba też między innymi potrafić, jako społeczeństwo, wziąć odpowiedzialność za osoby potrzebujące.

Stowarzyszenie Narodowa Rumia oraz inne stowarzyszenia

Po stronie życia w Rumi, 26 października stanęli: Ruch Narodowy, Wojownicy Maryi, Młodzież Wszechpolska, Narodowa Rumia, którzy zajęli się ochroną miejsc szczególnie narażonych na wandalizm jak: Kościół pw. św. Judy Tadeusza, Kościół NMP Wspomożenia Wiernych czy Pomnik Jana Pawła II. Natychmiast po proteście przenieśli oni znicze spod parkingu przy Urzędzie Miasta (gdzie zostały zostawione przez manifestujących) na groby poległych żołnierzy, mówiąc: „Uważamy, że tam lepiej spełnią swoją rolę, niż zaśmiecając miejsce publiczne. Nie dość, że śmieciły, to jeszcze stanowiły niebezpieczeństwo, ponieważ kilka z nich zostało stłuczonych przez protestujących i pozostawionych na ziemi”.

Jednakże, jak mogli zaobserwować członkowie stowarzyszeń, pojawiły się protesty do ich akcji z przeniesieniem zniczy. Jedną z takich osób była Pani Daria B. która sama dopuściła się stłuczenia kilku zniczy, aby członkowie Stowarzyszenia Narodowa Rumia nie mogli ich zabrać na cmentarz. Wszystko później opisała na swoim profilu na Facebooku: „Jest mi cholernie przykro za to co zrobiliście. Bóg jest z nami ch*j z wami! Jutro o 18 jesteśmy znowu. Bądźcie odważni i zróbcie to przy wszystkich”.

Dane statystyczne aborcji

Jak wykazują dane statystyczne z ubiegłego roku, wyrok Trybunału Konstytucyjnego mógłby sprawić, że na narodziny miałoby szansę ponad 1000 dzieci. Gdyż w 2019 roku doszło do 1074 aborcji spowodowanych podejrzeniem dużego prawdopodobieństwa wystąpienia ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Wyniki te są zatrważające, gdyż mówimy tutaj o naprawdę dużej ilości istnień ludzkich. Najwięcej zabiegów aborcyjnych dokonano w województwach: mazowieckim (265), śląskim (128) i naszym rodzimym pomorskim (124)! Najmniej z kolei w województwach: warmińsko-mazurskim (17), lubelskim (12) i podkarpackim, w którym już drugi rok z rzędu nie odnotowano żadnych aktów aborcji w szpitalach.

Najczęstszą przyczyną dokonania aborcji jest wykrycie trisomii (zespół Downa) z i bez wad somatycznych, gdyż ich łączna ilość w ubiegłym roku wynosiła 435 przypadków. Kolejną pozycję na liście przyczyn stanowią wady dwóch i więcej układów lub organów w badaniu obrazowym (200) i wady dotyczące jednego układu lub organu (156).

Warto wspomnieć o tym, że aborcja w Polsce jest nadal legalna, dotyczy to przypadków gdzie ciąża zagraża życiu matki oraz gdy dziecko zostało poczęte w wyniku aktu niezgodnego z prawem, jak gwałt czy kazirodztwo.

Autor: Michał Skowroński

Feministki strajkują. Katolicy bronią kościołów

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *