Wywiad z Rumskim pisarzem fantasy Arkadym Saulskim

Wywiad z Rumskim pisarzem fantasy Arkadym Saulskim

Wywiad z Rumskim pisarzem fantasy Arkadym Saulskim Fot. Krzysztof Piersa

Przeprowadziliśmy rozmowę z naszym miejscowym autorem książek fantasy i dziennikarzem biznesowym Arkadym Saulskim, który ostatnio napisał powieść „Czerwony Lotos”. Książka już czeka na swoją premierę.

Michał Skowroński, Gazeta Rumska: Ma Pan wiele zainteresowań od westernu, kultury orientalnej, fantasy, science fiction przez różne gry czy to planszowe, czy komputerowe po dziedziny gospodarki. Czy łatwo jest połączyć te wszystkie zainteresowania?

Arkady Saulski: Wbrew pozorom tak. Proszę zauważyć, iż kwestie ekonomiczne często są tematem gier planszowych, zaś dobra fantastyka to ta, która jest mocno ugruntowana w rzeczywistości, także tej społeczno-gospodarczej. Tym samym mając szerokie zainteresowania mogę uzupełniać wzajemnie dziedziny, którymi się na co dzień zajmuję – zarówno w pracy zawodowej jako dziennikarz, jak i pisząc książki lub czytając powieści innych. Zdecydowanie jedno napędza drugie, a to drugie kolejne i tak dalej…

MS: Co Pan powie o swojej najnowszej książce „Czerwony Lotos”? Czy jest ona podobna stylem do Pana wcześniejszych publikacji?

AS: „Czerwony Lotos” to zdecydowanie gwałtowny zwrot w mojej twórczości, bowiem za bary wziąłem się z tematyką azjatycką, chyba po raz pierwszy w życiu. Japonia, kultura samurajów, ale też kino Akiry Kurosawy były potężną inspiracją przy pisaniu tej powieści i wyszła mi najlepsza jak dotąd książka. A czy będzie odmienna? Na pewno – musiałem wejść w kulturę skrajnie odmienną od europejskiej, toteż nawet sposób pisania wymagał zastosowania innych rozwiązań niż wcześniej… Ale wiele rzeczy udało mi się zachować, choćby szybką akcję. Jeśli ktoś lubi walki i pojedynki, to znajdzie tu sporo dla siebie – tylko z użyciem innych narzędzi (śmiech).

MS: Czy trudno jest wydać książkę? Często się słyszy, że młodzi autorzy piszą książki, ale nie mogą znaleźć wydawcy, który chciałby opublikować ich dzieło.

AS: Nie jest to łatwe zadanie. Po pierwsze ze względu na czas. Autor musi nim dysponować, by cokolwiek napisać, mamy tu już więc pierwszą trudność. Druga sprawa to znalezienie wydawcy. Należy uważać, by nie władować się w tzw. wydanie ze współfinansowaniem, które w wielu przypadkach zostawia autora bez pieniędzy i na lodzie, z masą fatalnie wydrukowanych egzemplarzy książki. A jeśli komuś poszczęści się z uczciwym, normalnym wydawcą, to jest też kwestia promocji, marketingu etc. Można wydać książkę, która przejdzie bez echa, nawet będąc genialną. Mam to szczęście, że zarówno mój pierwszy, jak i obecny wydawca reprezentują wysoki poziom profesjonalizmu i jestem bardzo zadowolony, że trafiłem na nich, ale nie każdy młody autor ma tyle szczęścia. Moja rada dla młodych autorów? Miejcie w sobie pokorę, by dostrzegać wady swojego utworu, ale też i asertywność, by nie dać się wykorzystać oszustom.

MS: Pracuje Pan aktualnie nad jakąś powieścią? Jeśli tak, to czy zechciałby Pan uchylić rąbka tajemnicy?

AS: W tej chwili główną kwestią jest finisz prac nad „Czerwonym Lotosem”, tak by czytelnik otrzymał powieść wartą swojej ceny – powieść, którą zapamięta, która skłoni go do myślenia. Staram się nie wybiegać za daleko myślami poza „tu i teraz”, skupiam zawsze 100 proc. uwagi na aktualnym projekcie, bo oderwanie od niego zawsze skutkuje przeoczeniem czegoś, błędami etc. A jednak za bardzo szanuję swoich czytelników, by odwalać fuszerkę. Wydają na moje książki ciężko zarobione pieniądze – zasługują na to, co najlepsze.

MS: Ma Pan jakiegoś swojego literackiego idola, mentora, który Pana inspiruje?

AS: Nawet dwóch. Pierwszy to Rafał Dębski – wybitny pisarz, tłumacz i redaktor, który był i jest moim mentorem w wielu sprawach, nie tylko literackich. Mam też to szczęście, że znam Rafała osobiście i jest on moim przyjacielem. Drugi to Feliks W. Kres, autor fantasy sprzed wielu lat, nieco zapomniany, a genialny! Dość powiedzieć, że pisał on tak jak George R. R. Martin tylko wcześniej… i lepiej! A z innych? Na pewno duży wpływ mieli na mnie tacy autorzy jak Cormac McCarthy, Mario Puzo, Miroslav Zamboch – wybitni twórcy.

MS: Słyszałem, że interesuje się Pan rozgrywkami Warhammera. Woli Pan grę komputerową czy bitewną?

AS: Zależy, o jakich tytułach mówimy (śmiech). Odkąd udało mi się przekonać do domowych rozgrywek żonę, króluje wersja figurkowa, ale jest kilka naprawdę dobrych tytułów komputerowych, choćby Total War: Warhammer, albo klasyczny Dawn of War. O takich arcydziełach jak Warhammer: Dark Omen nawet nie wspominam, bo to dość jasne.

MS: Wiemy, że mieszka Pan w Rumi. Czy jest Pan uczuciowo związany z naszym miastem?

AS: Zdecydowanie tak. Rumia jest moim miastem rodzinnym od urodzenia. Z satysfakcją obserwuję, jak bardzo się zmienia, staje nowoczesna i coraz piękniejsza. Jako pisarza inspiruje mnie też fakt, że jest to miasto, w którym pięknie widać jak zrasta się kulturowo tradycja polska i kaszubska. To pokazuje, jak wiele wspaniałych elementów jest w tych kulturach, jak wiele możemy czerpać i uczyć się z naszego najbliższego podwórka. Nie trzeba sięgać za granice, inne kontynenty czy obce, fantastyczne światy, by odkryć coś poruszającego, pięknego i wartego zachowania!

Wywiad z Rumskim pisarzem fantasy Arkadym Saulskim

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *