Dlaczego Rumia przez tyle lat nie wynegocjowała środków na budowę potrzebnych przejazdów?
Brak koncepcji oznacza brak możliwości.
Potrzeba budowy przejazdów przez tory kolejowe w Rumi jest bardzo duża. W zależności od lokalizacji powinny to być podziemne tunele bądź wiadukty. Tymczasem, pomimo konkretnych lokalizacji wskazywanych przez drogowców, do tej pory nie nie opracowano koncepcji ich budowy. Jest to ogromny błąd, bo tylko z gotową dokumentacją można starać się o pozyskanie środków zewnętrznych na takie inwestycje.

Konieczność aplikowania o środki zewnętrzne.
Budżet Rumi jest faktycznie zbyt mały. Są jednak pewne możliwości pozyskania środków zewnętrznych lub budowy części przejazdów przy okazji innych, dużych inwestycji takich jak rozbudowa linii kolejowej (Fundusz Kolejowy), modernizacja torowisk SKM (poprzez oddanie części gruntów na rzecz spółki SKM). Duże możliwości daje też podpięcie budowy wiaduktu czy tunelu pod projekty związane z węzłami przesiadkowymi, czyli w okolicach stacji kolejowych (środki ZIT z RPO). Miasto może się też starać w samym Ministerstwie o dotację z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, uzasadniając budowę przejazdu za strategiczną inwestycję łagodzącą brak OPATu.

Rumia traci szansę za szansą.
Tymczasem tracimy co chwila kolejne szanse na sfinansowanie przejazdów. Jedną z nich była budowa ulicy Towarowa-Cegielnianej prowadzona przez powiat wejherowski. Przy okazji tej inwestycji wzdłuż torów Reda wynegocjowała wiadukt, rondo i szereg udogodnień. Co w Rumi? Przejazd jednokierunkowy, oprotestowany przez mieszkańców Zagórza, wybudowany pomimo lepszych wariantów rekomendowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Dodatkowo żadnego przejazdu, niefortunne wykończenie okolic przejazdyu na ul. Zbychowskiej, jednokierunkowy wjazd na ulicę Towarową z ul. Sobieskiego, źle wyprofilowana droga w okolicach Płk.Dąbka i Strzeleckiej (zbiera się tam woda przy każdej większej ulewie).

Przykład Sopotu pokazuje, że „się dało”.
Opóźnienie Rumi w rozwoju komunikacji w mieście spowodowane jest w głównej mierze brakiem całościowej koncepcji rozwoju transportu, który odbija się brakiem pomysłu i możliwości przy drobnych inwestycjach. Problem z przejazdami kolejowymi w Rumi najłatwiej naświetlić porównując Rumię (48 tys. mieszk.) do znacznie mniejszego Sopotu (38 tys.). W trójmiejskim kurorcie mamy 6 przejazdów przez tory, kiedy w Rumi zaledwie dwa i pół, w tym jeden do zupełnej likwidacji. W przeciągu kilku lat przejazd na ul. Zbychowskiej będzie musiał zostać zlikwidowany po wybudowaniu dodatkowego toru na potrzeby pociągów dalekobieżnych i zwiększenia częstotliwości kursowania SKM.
Skoro w Sopocie się udało, to dlaczego w Rumi nie? A może dlatego, że Rumia nie jest powiatem grodzkim i nie może sama decydować o części inwestycji drogowych? Na pewno nie jest tak, że naszemu miastu należy się mniej środków.

Gdzie przejazdy w Rumi?
Jeszcze na pierwszej konferencji Stowarzyszenia RUMiA w 2011 r. ówczesny wiceprezes, mgr inż. Rafał Kaźmierczak wymieniając kolejno elementy infrastruktury drogowej, które należałoby usprawnić w naszym mieście, wskazał 3 najlepsze lokalizacje budowy przejazdów. Na konferencji byli obecni przedstawiciele władz miejskich. Oto one:
Janowo, na przedłużeniu ul. Gdańskiej.
Biała Rzeka, przedłużenie naprzeciwko Portu Rumia (Auchan)
Zagórze, przedłużenie ul. Hodowlanej

Biała Rzeka, na wysokości Auchan.

Janowo, na przedłużeniu ul. Gdańskiej.

Zagórze, przedłużenie ul. Hodowlanej

Wariant trzeci stał się niestety już nieco droższy po sprzedaży przez panią Burmistrz działek miejskich potrzebnych dla tej inwestycji. Stało się tak mimo protestu ze strony Klubu Samorządność Rumia w Radzie Miejskiej. Pozostaje nam wierzyć, że w przyszłej kadencji władz miejskich powstaną odpowiednie koncepcje, które pomogą naszemu miastu się rozwinąć.
Sławina Klawiter